Blog

Przewrażliwione dziecko? To może być zaburzenie integracji sensorycznej

Nie chodzi o „złe wychowanie” ani upór

Dziecko, które zakrywa uszy, nie znosi metek, unika przytulania albo reaguje płaczem na zwykły hałas, często nie jest „nadwrażliwe emocjonalnie”. Bardzo możliwe, że jego układ nerwowy ma trudność z prawidłowym odbieraniem i porządkowaniem bodźców. W praktyce oznacza to, że dźwięki, dotyk, ruch czy światło mogą być dla niego zbyt intensywne, a codzienne sytuacje stają się męczące i przytłaczające.

Jak to wygląda na co dzień?

Rodzice zwykle obserwują kilka powtarzających się sygnałów: dziecko unika mycia głowy, nie lubi obcinania paznokci, źle znosi tłum, ma trudność z koncentracją i szybko się rozprasza. Czasem sprawia wrażenie nieposłusznego, bo nie reaguje od razu na polecenia. Tymczasem problem może leżeć nie w motywacji, ale w przeciążeniu sensorycznym. Dla dziecka nawet zwykła sala lekcyjna, sklep czy plac zabaw mogą być źródłem chaosu bodźców.

Kiedy warto działać?

Jeśli takie reakcje pojawiają się często i utrudniają funkcjonowanie w domu, przedszkolu lub szkole, warto skonsultować się ze specjalistą. Diagnoza integracji sensorycznej nie polega na „szufladkowaniu” dziecka, ale na sprawdzeniu, jak jego układ nerwowy reaguje na bodźce. W Polsce najczęściej pierwszym krokiem jest konsultacja u terapeuty integracji sensorycznej, psychologa dziecięcego lub pedagoga specjalnego. Im wcześniej rozpozna się trudność, tym szybciej można dobrać wsparcie.

Jak pomóc dziecku?

Podstawą jest uważna obserwacja i dostosowanie codzienności. Pomagają przewidywalny plan dnia, ograniczenie nadmiaru bodźców, spokojne komunikaty i stopniowe oswajanie trudnych sytuacji. W wielu przypadkach potrzebna jest też terapia SI prowadzona regularnie. Najważniejsze: nie zawstydzać dziecka i nie porównywać go z rówieśnikami. Nadwrażliwość sensoryczna to realny problem rozwojowy, a nie „fanaberia”.

Dodano do koszyka.
0 produktów - 0,00 zł